 Krytykowany przez większość sezonu Nick Heidfeld próbował wyjść z cienia Roberta Kubicy pod koniec sezonu. Teraz chce być przed Polakiem w każdym wyścigu. Niektórzy nazywają go „Quick Nick”, ale przez cały sezon 2008 Niemiec znajdował się w cieniu walczącego o tytuł Roberta Kubicy. Teraz jednak upiera się, że wyszedł na prostą i walczy o to by sezon 2009 był dla niego inny.
Heidfeld rozpoczął sezon dobrze – drugie miejsce w Melbourne, szóste w Malezji i czwarte w Bahrajnie. Potem jednak pojawiły się problemy. Mimo że kwalifikował się zawsze w pierwszej szóstce, podczas pierwszych trzech wyścigów, tylko dwa razy powtórzył te osiągi w pozostałych 15 wyścigach sezonu. Na Węgrzech i w Japonii nie był w stanie dostać się do Q2 – i to w bolidzie, który pod względem prędkości ustępował tylko trzem innym ekipom.
Tymczasem Heidfeld stwierdził, że jego celem na rok 2009 jest pokonanie Kubicy i walka o tytuł.
Statystyki są jednak bezlitosne. W kwalifikacjach przegrał z Polakiem 13-5 i aż pięć razy nie dojechał do mety w czołowej 10. Poprawa nadeszła w końcówce sezonu i Heidfeld był jedynym kierowcą BMW Sauber, który awansował wyżej z Q3 w Szanghaju i Interlagos. To pozwala mu mieć nadzieję, że rok 2009 przyniesie mu więcej okazji na zwycięstwo.
Smaczku całej sprawie dodają zapowiedzi szefa ekipy, dr Mario Theissena, jakoby zespół miał walczyć o tytuł już w przyszłym roku.
BMW było bardzo blisko czołowej dwójki w klasyfikacji konstruktorów, ale słabsza końcówka sezonu pogrzebała szanse na lepsze miejsce. Heidfeld ukończył sezon z 15-punktową stratą do Kubicy. Niemcowi pomógł zdecydowanie pech Polaka w ostatnich wyścigach.
Zanosi się na ostrą rywalizację w ekipie dr Mario Theissena. Pozostaje mieć nadzieję, że nie przeszkodzi ona w realizacji celów, jakie sobie wyznaczyła na rok 2009.
Źródło: crash. net
|